11 stycznia 2012

Jestem katolikiem, czyli wirus ospy

Jestem katolikiem. Przynajmniej tak dziś uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

11 stycznia 2011 r. na podstawie art 2 pkt 2a Ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania złożyłem u proboszcza oświadczenie woli, w którym stwierdziłem, że nie jestem katolikiem i występuję z Kościoła Rzymskokatolickiego. Jednocześnie poprosiłem księdza proboszcza, jako administratora moich danych osobowych, o uaktualnienie tych danych poprzez umieszczenie w księdze chrztu adnotacji o fakcie formalnego wystąpienia. Proboszcz uznał, że mojego oświadczenia do wiadomości nie przyjmuje i przyjąć nie zamierza. Jak okazało się później, mojego oświadczenia nie uznaje także Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

Po roku sprawa trafiła na wokandę WSA w Warszawie. Nie jestem prawnikiem, dlatego proszę mi wybaczyć, jeżeli źle zrozumiałem uzasadnienie wyroku, ale sprowadza się to do tego, że Państwo nie może nakazać księdzu wpisania adnotacji o wystąpieniu z Kościoła, ponieważ ksiądz nie dokonał tegoż wpisu. Gdyby dokonał, mogłoby nakazać. I tak zamyka się kolejne błędne koło.

Ktoś może mi zarzucić, że sprowadzam do absurdu, ale fakt jest taki, że na podstawie art. 43.2 ustawy o ochronie danych osobowych administratorzy danych "dotyczących osób należących do kościoła lub innego związku wyznaniowego, o uregulowanej sytuacji prawnej, przetwarzanych na potrzeby tego kościoła lub związku wyznaniowego" (czyli w tym przypadku proboszcz) są wyłączeni spod kontroli Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (prócz kościołów GIODO nie podlega Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Służba Wywiadu Wojskowego oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne).

Artykuł 27.1 tej ustawy mówi, że: "Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym" chyba że "jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań kościołów i innych związków wyznaniowych (...) pod warunkiem, że przetwarzanie danych dotyczy wyłącznie członków tych organizacji".

Czyli wszystko byłoby w porządku, gdybym nie był członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego.


Gdyby proboszcz umieścił wpis o moim wystąpieniu do księgi chrztu, GIODO mógłby się zająć sprawą nieumieszczenia wpisu. Skoro jednak formalnie pozostaję katolikiem, nie mogę nim przestać być.


***


To wszystko wiąże się z zasadą semel catholicus, semper catholicus (kto raz został katolikiem, ten zostaje katolikiem na zawsze) i "niezbywalnym znamieniem chrztu". Niezależnie od tego, czy uważasz się za ateistę, buddystę, protestanta, czy muzułmanina - jeżeli zostałeś w niemowlęctwie ochrzczony - pozostaniesz katolikiem do śmierci.


Niespecjalnie dziwi mnie to, że uważa tak Kościół Katolicki. Zasmuca mnie fakt, że przekonanie to podziela także Państwo Polskie.


***


Ospa wietrzna to najczęstsza choroba zakaźna wieku dziecięcego.


Źródłem zakażenia dla człowieka jest inny człowiek.

Spowodowana jest herpeswirusem VZV, wywołującym ogólne zakażenie organizmu, a jej przechorowanie daje odporność.


Po przechorowaniu ospy wietrznej wirus przyjmuje postać latentną w czuciowych (grzbietowych) zwojach nerwów rdzeniowych i czaszkowych, w których pozostaje w formie uśpionej do końca życia.



Swoją ospą zostałem zarażony w dzieciństwie, przechorowałem i nabyłem odporność. Jakoś przełknąłem wiadomość, że w moim systemie nerwowym pozostają nabyte, uśpione wirusy, których nie pozbędę się do śmierci. Uważam się za człowieka wyleczonego i chciałbym żeby inni ludzie też tak myśleli.


Niestety niektórzy sądzą, że nadal jestem chory.
Widać taka jest różnica między ospą wietrzną a wieczną. I w dodatku czarną.

8 komentarzy:

  1. Ja myślę, że masz pełne prawo wystąpić z kościoła. Ale najprawdopodobniej polskie prawodawstwo nie jest na to przygotowane: nie mają odpowiednich przepisów. Stąd te idiotyzmy.
    Jola Kozak

    OdpowiedzUsuń
  2. Polskie prawodawstwo jest doskonale przygotowane. To nie tak, że to jakieś niedopatrzenie: polskie instytucje państwowe, czyli w tym wypadku głównie GIODO, z pełną premedytacją zorganizowały kwestię apostazji tak, żeby możliwie jak najbardziej ją utrudnić. W 2009 roku GIODO razem z Episkopatem przygotował przecież nawet wspólną instrukcję na ten temat.
    Ja miałem to skombinowane szczęście, że a) apostazję złożyłem jeszcze przed czasami Instrukcji, b) ówczesny proboszcz mojej parafii chrztu był furiatem. Wyobrażam sobie, że po prostu otrzymał pocztą mój list z oświadczeniem woli, nabiegł krwią i pie*nął pieczątkę, sycąc się moim obrazem w ogniach piekielnych.

    OdpowiedzUsuń
  3. To, że Kościół maksymalnie utrudnia - jestem w stanie zrozumieć; odpływające owieczki psują statystyki. Ale, że pomagają mu w tym instytucje państwowe, to już jest skandal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Statystyki i tak są przekłamane. W PL ponoć 90% ludzi to katolicy ale np. ja, która nie chce mieć z KK nic wspólnego też figuruję w statystykach z racji chrztu, o który się nie prosiłam, który mi 'dano w prezencie'.

      Usuń
  4. Popieram Twoją walkę! Powodzenia, mam nadzieję że UE coś może zdziałać w tym temacie... chory świat, chore społeczeństwo

    OdpowiedzUsuń
  5. Do kościoła wstępuje się nieświadomie (poprzez chrzest, który serwują nam nasi rodzice) a świadomie wystąpić z niego nie można. I w taki oto sposób podbija się liczbę 'katolików' w PL. Jeśli ktoś jest po apostazji to zdaniem kościoła nie może on uczestniczyć w sakramentach ale apostazja cytuję ' nie zmywa piętna Ducha Świętego z chrztu".

    OdpowiedzUsuń
  6. No to ładny cyrk, a co z tymi, którzy nie maja miejsca zameldowania w Polsce, wjaki sposób moga wystapić z kosciola? Bo z tego co slyszalam zgode musi wyrazic ksiadz z parafii przez nasz zamieszkanej...

    OdpowiedzUsuń