Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty

7 czerwca 2011

Mirosław Czyżykiewicz "Parlando"


Nie czytałem poezji, nie czytam i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że czytać nie będę.

Na szczęście dla mnie istnieją ludzie, którzy nie dość, że poezją żyją, to potrafią przekazać ją zwykłemu śmiertelnikowi w sposób, od którego serce drży a ciarki chodzą po plecach.

Jednym z takich czarodziejów jest Mirosław Czyżykiewicz, pieśniarz, gitarzysta, poeta, kompozytor, malarz i artysta grafik w jednym.

Pamiętam, że kiedy w 2005 roku, w nocnej audycji Piotra Kaczkowskiego, po raz pierwszy usłyszałem „Allez!” długo nie mogłem się otrząsnąć. Uwolniłem się od tej piosenki dopiero wtedy, gdy po wielokrotnym odsłuchaniu znałem całą płytę na pamięć. Muzyką Mirka zaraziłem swoich przyjaciół i znajomych, a oni przekazali tego bakcyla dalej. Uwaga! Te memy są zaraźliwe jak religia.

5 stycznia 2011

Trzech króli


[...] a co się tyczy trzech króli, to u Mateusza, który - o dziwo - jedyny o nich mówi, nie są oni wcale królami, lecz mędrcami-magami, którzy przybyli ze Wschodu.

Jeżeli więc staniemy na stanowisku tej ostatnio wymienionej ewangelii kanonicznej, musimy niestety powiedzieć, że na świętych obrazach, jak też w jasełkach ludowych ci magowie noszą wspaniałe królewskie korony całkiem bezprawnie, a nawet wątpliwy jest ich tytuł do szacownych imion Kacper, Melchior i Baltazar. Imion tych nie ma wcale w ewangeliach, magowie bowiem występują tam anonimowo.

Skąd więc wzięły się te wszystkie szczegóły, nie byle jakie przecież, skoro bez nich niepodobna wyobrazić obie całej sztuki kościelnej i folkloru, owych szopek i kolęd, które setki lat nastrajały wzniośle wszystkich ludzi? Po odpowiedź musimy sięgnąć daleko w przeszłość, w pierwsze wieki chrześcijaństwa.

16 grudnia 2010

Zrób sobie raj

Właśnie skończyłem czytać "Zrób sobie raj" Mariusza Szczygła. Najbardziej szokujący był dla mnie nie obraz ateistycznego kraju, ale wypowiedzi katolików żyjących w Czechach. Wystarczyłoby zamienić w nich wiarę na niewiarę i dostalibyśmy wypowiedź przeciętnego polskiego ateisty.
"Nie wiem, jak inni katolicy, ale to, że nikomu nie powiedziałem, świadczy o tym, że ciężko być wierzącym. Trochę wygląda się na idiotę. To jest jedna z pozostałości reżimu komunistycznego, wtedy najlepiej było nie wierzyć. Dlatego tak bardzo mnie pokrzepił udział tylu młodych na mszy Ojca Świętego. Czasem myślę, żeby wyemigrować do jakiegoś innego kraju, gdzie będę mógł żyć między chrześcijanami. Ale nie mogę, kocham najbliższych. Nie chcę nikomu z nich wciskać wiary, na to jestem zbyt tolerancyjny."
"Wyjdźmy z katakumb! Uświadommy sobie swoją wartość. Nie mamy żadnego powodu ukrywać swojej wiary. Nikt za to już nas nie zamyka do więzień i nikt nam nie zagraża, chyba że my sami sobie."
"Od urodzenia żyłem w ateistycznej rodzinie. Nagle coś samo wypłynęło na wierzch, od serca. Pięknie być wierzącym. To wolność nie tylko duchowa. Żyję ze swoją wiarą, niestety, sam."
"Moja matka nie wie, że jestem wierzący, a ojcu powiedziałem chwilę przed jego śmiercią. Nikt inny o mnie nie wie. Tylko moja dziewczyna czegoś się domyśla, ale mam wrażenie, że to toleruje."
"No i pierwszy krok - zajrzałem do internetu. Czy ja bym się odważył bez internetu? Wielu takich jak ja, gdyby nie internet, siedziałoby gdzieś ze swoim ja w ciemnościach."

12 września 2010

Jak punkt, wchodzący w układ holonomiczności, Pozbawiony współrzędnych zera asymptotą

"Ks. Stanisław Obirek zaprosił mnie kiedyś do udziału w ankiecie. Pytanie brzmiało: „w co wierzy ten, co w nic nie wierzy?" Odpisałem, że jak widzimy, wszystko ma początek i koniec. Każde życie przebiega według tego schematu. To samo prawo dotyczy gwiazd, słońca. Z tego wynika, że po mojej śmierci będzie ze mną dokładnie to samo, co przed moim narodzeniem, czyli: nic nie będzie. Skoro nie mam żadnych osobistych wspomnień z wyprawy Napoleona pod Moskwę, bo mnie po prostu wówczas nie było, to jak mogę przypuszczać, że nie daj Bóg będę coś wiedział po tym, kiedy mnie znowu nie będzie. Nie wierzę w opowieści, że najbliżsi oglądają nas z zaświatów. To jest dobre dla dzieci."
Stanisław Lem skończyłby dzisiaj 89 lat.